Cześć!
W dniach 18-20 maja odbył się finał VI Olimpiady Informatycznej Gimnazjalistów.
Odbył się od w Gdyni, dostałem się tam lecąc samolotem do Gdańska, a z lotniska autobusem do Gdyni, była godzina 9:30, a zawody próbne zaczynały się o 17:00, więc miałem czas na zwiedzanie miasta, jedzenie pączków, lodów, bezsensowne jeżdżenie komunikacją miejską i gubienie się. Około 16:00 byłem już na miejscu, gdzie miała odbywać się olimpiada, lecz jeszcze nie wpuszczali. Poszedłem do kawiarni, kupiłem wrzątek do yerby i powędrowałem do parku, by tam posłuchać muzyki i popijać tym znakomitym napojem bogów(Cruz de Malta). Przed 17:00 poszedłem i zarejestrowałem się, dostając koszulkę, piłeczkę antystresową, długopis, plan miasta, plan zawodów, długopis Olimpiady Informatycznej Gimnazjalistów, długopis z Unii Europejskiej, długopis z logiem Gdyni, teczkę z Unii Europejskiej.. (koszulka miała oprócz logo OIGa logo UE, *no k***a, bez przesady*).
O 17:00 zaczęła się runda próbna - czas na przystosowanie się do systemu operacyjnego, programu, kompilatora itd. Niby nic, ale większość ludzi była zestresowana, ja na luzaku podszedłem do zadań, które, były łatwe, ale ja po krótkiej chwili stwierdziłem, iż będę robił programy, które powinny się wywalać(segmentation fault etc.), takie które nie powinny itd. (przepraszam za język informatyków). Tak więc nie uzyskałem żadnych punktów, które nigdzie się nie liczą, bo nie robiłem w ogóle tych zadań :D
Po małych problemach z moim transportem pojechałem autokarem, który przewoził uczestników do Gdyni i na miejscu (ja nie wybrałem przejazdu autokarem z Poznania, bo po takiej podróży byłbym przymulony i zmęczony). Według regulaminu miałem przejazdy autokarem na miejscu, ale oni nie ogarnęli. Fajny dialog mi się trafił z jednym z organizatorów.
Po zjedzeniu kolacji, która podobno była makaronem z sosem, położyłem się do łóżka (była chyba 20:00), zasnąłem ok. godziny 21:00.
Wstałem o 6:30 umyłem się, ubrałem i zszedłem na kolację, czułem się jakoś tak nieswojo, byłem bardzo zmęczony. Pojechałem autokarem do 3LO w Gdyni na finał OIGa, wszedłem do sali na luzie, usiadłem na krześle... ZACZĘŁO SIĘ.
Być może to jest to. Nie miałem wątpliwości, jakiego algorytmu użyć do pierwszego zadania, ale.. jakoś dotychczasowa wiedza z C++ odeszła ode mnie zupełnie. Wziąłem się za zadanie, które było trudniejsze, ale umiałem je napisać.
Kodziłem, ale coś nie działało, byłem bezsilny, zacząłem się denerwować, bo nie wychodziło.. nie miałem wątpliwości, że nic nie napiszę, na myślenie o rzeczach niezwiązanych z olimpiadą straciłem pół godziny, potem jakoś się zebrałem i zacząłem myśleć i to porządnie.
W końcu wpadłem na pomysł, jak się potem okazało, trafny. Programowanie dynamiczne, którego się nauczyłem na początku roku okazało się bardzo pomocne. Wszystko napisałem, lecz po chwili zorientowałem się, że wszyscy wstają, spojrzałem na zegarek i wyraziłem po cichu co myślę o skróconym czasie contestu (w zeszłym roku trwał dłużej). Wyszedłem z sali wkurwiony(bo wkurzony to za mało).
Poszedłem na omówienie zadań, gdzie wkurwiłem się jeszcze bardziej, bo moje rozwiązanie było wzorcówką. Cóż.. 10 punktów przyznano mi, gdyż wysłałem wcześniej tzw. bruta, czyli program, który działa tylko dla niektórych przypadków.
Resztę dnia spędziłem wspaniale: kartonowe ice tea z biedry, Wagadusz(nie będę tłumaczył, bo sam tego nie rozumiem), litera T, krzyż, jedzenie innym pizzy, uprzykrzanie innym uczestnikom życia itd.
Niedziela. Dzień, w którym odbyła się uroczysta gala wręczenia nagród.. Dostałem dyplom "Najlepszy z województwa"(zdjęcie poniżej), oraz dyplom "Uzyskał tytuł finalisty". Samolot miałem o 18:30, więc resztę dnia spędziłem tak samo, jak pierwszy dzień po przylocie :)
![]() |
| kliknij, aby powiększyć |
Miejsce na jakieś westchnienia i jakiś klawy tekścik na temat tego wszystkiego
Każdy koniec jest początkiem czegoś innego, a ten koniec z pewnością będzie początkiem rozpierdalania zadań, by w przyszłej olimpiadzie mieć tytuł laureata.. (Paulo Coelho to to nie jest, ale przecież jestem informatykiem..)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz